Właśnie wyszedłem z kina po…

11 listopada 2018

Właśnie wyszedłem z kina po Bohemian Rapsody. Shit. Miała być negatywna recenzja, na taką się nastawiałem po tym co reżyser wyprawiał na planie (a może czego nie robił, bo był często nieobecny). Rami wyglądał jak Freedie, ruszał się jak Freedie i śpiewał jak Freedie*, a podczas scen koncertowych czułem się jakbym oglądał archiwalne ujęcia, a nie obraz z 2018 roku.

Film był też niesamowicie rozczulający, dorosły mężczyzna obok mnie płakał dosyć głośno… To może przez charakter tego seansu bo kilka osób przyszło w koszulkach Queen i kilka z apaszkami pod szyją :))

Można się doczepić nieścisłości historycznych, niektóre wydarzenia nie miały miejsca albo połączono kilka osób w jedną (np. Ray Foster – kierownik wytwórni). No ale nie przeszkadza to zbytnio.

Cholera, polecam ten film. 8/10.

*To zasługa komputera – połączono głosy Ramiego, Freddiego i Marca Martela, wyszło realistycznie.

#film #mirkorecenzja #mikrorecenzja

No Comments

Comments are closed.