#sepecharecenzuje Jestem…

19 maja 2020

#sepecharecenzuje Jestem legendą (2007) (no.70)

Jakiś czas temu odświeżyłem sobie jeden z moich ulubionych filmów sci-fi z genialnym (i jak dla mnie wciąż za mało eksploatowanym) motywem ostatniego człowieka na Ziemi. Jestem legendą obejrzałem po raz pierwszy jako dzieciur. Pamiętam, że wywołał wtedy na mnie ogromne wrażenie – rozpamiętywałem go w nieskończoność, nocne potyczki Willa z hordami Poszukiwaczy Ciemności stały się przedmiotem niezliczonych koszmarów sennych i wreszcie postanowiłem napisać swoją pierwszą recenzję – jeszcze długopisem i w niewielkim zeszyciku… i to z taką ilością błędów ortograficznych, jaką teraz popełnia przeciętny Wykopek 😀 Ale przejdźmy do rzeczy, bo słońce zachodzi.

+Will w roli Neville’a to strzał w 10. Gołym okiem widać ogromne zaangażowanie Smitha, podoba mi się np. jak w niektórych kwestiach pokazuje skrajne wyczerpanie psychiczne (What the hell are you doing out here, Fred? ;))
+o ile CGi wampirów jest cienkie (nawet jak na 2007 rok), tak na widok opustoszałego miasta wciąż opada szczęka. Fantastyczne i bardzo klimatyczne ujęcia postapokaliptycznego Nowego Yorku
+mnóstwo scen, które na lata wryły mi się w pamięć, chociażby fragment ze wspomnianym Fredem, Will leżący z psem i karabinem w wannie, podczas gdy w tle słychać narastające jęki i wrzaski wampirów albo scenę, w której wspomniane bestie biegną bez słowa do manekina, a kamera trzyma się z tyłu. Miodzio.
+no i obserwowanie codziennej rutyny Neville’a – polowanie, zbiór warzyw i wizyta w wypożyczalni kaset. Chociaż trzeba przyznać, że Charlton Heston w Człowieku Omedze bawił się lepiej i np. odpalał nagrania archiwalnych koncertów w kinie
+podoba mi się relacja Roberta z Sam. Nie jest to parę dialogów dla zasady, ale namacalna przyjaźń, szczególnie w scenie… wiecie jakiej (╯︵╰,)
+muzyka – bardzo klimatyczna i podkreślająca przygnębiający klimat filmu, mocny plus
+w kwestii m.in. udźwiękowienia Jestem legendą to perełka!
+dbałość o szczegóły fajnie buduje tu realizm całego obrazu. Przykładowo – w scenie plądrowania mieszkania w poszukiwaniu zapasów Will otwiera drzwi lodówki, na której widnieją wycinki gazet. Widnieje tam ostrzeżenie przed zakażonymi psami, które mogą wyłazić już o zmierzchu. I faktycznie, niedługo później psiory wyłażą, choć nie zapanował półmrok. Mała rzecz, a spostrzegawcze oko się ucieszy.

-zakończenie zawsze otwiera mi nóż w kieszeni i nie mogę go przeboleć. Wolę rzecz jasna alternatywny koniec, z bardziej ludzką postacią Alfy. No, ale tak to jest w życiu, pojawia się samotna madka i poczciwy Miras prędzej czy później idzie do piachu (╯︵╰,). Nawiasem mówiąc, twórcy mogli zaimplementować jeszcze ciekawsze zakończenie wprost z oryginalnej powieści 🙂

No i co mam powiedzieć, 8/10. Jestem legendą to jeden z tych filmów, do których co jakiś czas wracam. Zarzuca mu się wiele, ludzie nie mogą przeboleć kiepskiej kreacji wampirów, ale dla mnie obraz Francisa Lawrenca nawet dziś, po ponad 13 latach od premiery, stanowi jedną z najlepszych produkcji w swoim gatunku. Nawiasem mówiąc, w scenie wejścia do budynku za pieskiem wciąż mam chęć narobić w nachy…

#kino #film #horror #scifi #recenzja #filmnawieczor #willsmith #jestemlegenda #usa

No Comments

Comments are closed.