„Nobody” (2021) -…

31 lipca 2021

„Nobody” (2021) – boże, jakie to jest dobre – mogę wręcz powiedzieć, że jest to utwór idealny, który ma swój początek oraz koniec.

Jedni potrzebują psa, aby wpaść w szał, a innym wystarczy bransoletka, którą zgubiła jego córka, więc bohater postanowił ją odnaleźć, przez co wplątał się w poważną, widowiskową intrygę.

Jeśli powstanie kolejna część, to powinna się nazywać „Po raz kolejny jestem nikim” lub „Nikt: Dzień bycia nikim”, mam jeszcze kolejny pomysł „W kosmosie „Nikt” usłyszy twój głos”…
Dobra, zamiast wymyślać takie rzeczy, to przyznam się, że normalnie chciałem dać dziewięć gwiazdek temu filmowi, lecz coś mnie naszło i postanowiłem w ciągu tygodnia ponownie odświeżyć sobie seans, co sprawiło, że stał się on bezprecedensową dziesiątką.
Dlaczego?
A dlaczego słońce świeci, a dlaczego w nocy na niebie są gwiazdy?
Tak szczerze, to lepiej będzie jak napiszę, że ten tytuł, to dla mnie symfonia idealna, którą cholernie dobrze się ogląda, nie mówiąc już o tym jak dobrze została zagrana.
To wszystko jest tak dopracowane w każdym calu, że aż nie można oderwać od tego wzroku.
Choć powiem szczerze, że coponiektórym może przeszkadzać szczątkowa fabuła.

Humor, groteska, absurd oraz Bob Odenkirk sprawili, że każdy powinien poznać ten lekki tytuł.
Jeśli komuś przeszkadza „wypożyczanie”, to można legalnie znaleźć go Apple Tv oraz Prime Video.

PS Mam skojarzenia z „Final Girls”, w której dziewczyna od młodych lat zostaje uczona misji, która nadejdzie za kilkanaście lat.
Dla mnie jest to cholernie dobre, artystyczne kino, lecz większości się nie podoba, więc uprzedzam
PPS Dlaczego na plakacie jest 9? Ponieważ wygląda bardziej obiektywnie – tak, tak, wiem że opinie nie mogą być obiektywne.

Pozdrawia nieznany nikomu Janusz – #filmowyjanusz

#film #filmnawieczor

No Comments

Comments are closed.