No nie wytrzymam. Moim starym…

2 czerwca 2021

No nie wytrzymam. Moim starym całkowicie odjebało. Całkowicie i do cna.
Ojciec dostał w robocie bilety do kina na to gówno o Greyu, a że „heheh za darmo”, to zapakował Grażynę – swoją żonę, a moją matkę – do autobusu i wywiózł do kina, jechali 30 kilometrów, bo do najbliższego miasta jest właśnie tyle.
Matka podniecona, a ten jęczy całą drogę, że czemu na takie gówno, że mógł dostać na jakieś szczelanki czy komboje, a idą na romansidło, no ale jak za darmo, hehe, to dobre i to.
Obejrzeli to arcydzieło, wrócili do chałupy, i się, kurwa zaczęło. Na początku niby nie, ale potem coraz częściej słyszałem, jak matka mówi do ojca „Januszu Szary” – myślałem, że go znowu wyzywa, jak wtedy, kiedy wyżarł ręką z gara całe nadzienie do pierogów po pijaku, ale jednak nie.
To pieszczotliwy zwrot. No i mówi do niego, „ty mój Januszku”, i się wdzięczy, się wypina jak kotka w rui, a mnie się zbiera na rzyganie i odwracam głowę. Nic z tego. Znalazłem w przedpokoju podarte rajstopy – myślę chuj, matka pewnie biegła obejrzeć serial i jej spadły z dupy z wrażenia, ale widzę, że powiązane w jakieś supły i węzły. Matka podbiegła do nich i zgarnęła je z podłogi jak Golum i z zawstydzoną miną zawlokła do sypialni.
Usłyszałem tylko od ojca „Grażka, heheh, nie gub gadżetów bo będą słabe seksy, heheh”.

Po paru dniach zacząłem chodzić z wiadrem. Noszę ze sobą po domu, żeby od razu się porzygać na dźwięk: „Zwiążesz mnie dziś jak sopocką, Januszu?”, „Chciałabym, żebyś mnie wziął na ostro w windzie” – i wtedy pukam się w łeb, bo na naszej wiosce jedyna winda to ta do nieba, jak się ktoś powiesi na suchej jabłonce.

No i mamy w domu, kurwa, 50 twarzy Janusza. Wczoraj w nocy słyszałem znowu odgłos ubijanego masła, ale zanim zdążyłem wstać po wiadro, to dotarło do mnie, że dłużej już tego nie wytrzymam.
Wparowałem do sypialni i krzyknąłem: „SKOŃCZCIE TEN KABARET, DO JASNEJ CHOLERY!” – i umarłem.

Matka leżała na tapczanie, ręce przywiązane rajstopami do wezgłowia, a stary w skórzanych gaciach i z wywalonym bebechem wymachiwał jakimś pejczem skręconym z wikliny i mówił: „Ale mnie, Grażynka, podniecasz, ostatni raz byłem taki rozpalony jak mnie ZOMO goniło z pałami, a teraz ja cię poganiam z pałą, hehehehe”.

Poprzysiągłem sobie zemstę na reżyserach, dystrybutorach i producentach tego guwna. I na kimś, kto dał mojemu ojcu bilety.

.
#janusz #bekazpodludzi #rodzina #pasta #heheszki #takbylo #coolstory #film

No Comments

Comments are closed.