No dobra, przyznam się:…

22 grudnia 2019

No dobra, przyznam się: poszedłem na nowe Gwiezdne Wojny. Zrobiłem to dlatego, że od dziecka byłem w tę opowieść strasznie wkręcony, zbierałem Tazosy, miałem nawet starwarsową encyklopedię. No i wczoraj na własne życzenie obejrzałem trzy godziny sieki dla idiotów.

Nie żebym oczekiwał kina moralnego niepokoju, ale nawet popkulturę można zrobić fajnie. Niestety w tym przypadku to gówno przypominało raczej słabą polską telenowelę, tylko że z wybuchami oraz strzelaniem iskrami z paluszków.

W związku z tym wpadł mi do głowy pomysł na naprawdę epokowy crossover: a gdyby tak zmieszać Gwiezdne Wojny z Klanem? Fabuła by tylko zyskała, bo i tak wszyscy są ze sobą spokrewnieni i ciągle zmartwychwstają. No a mogłyby powstać na przykład takie sceny:
– wchodzi Vader na Gwiazdę Śmierci i mówi „szturmowce, umyjcie rączki”,
– przychodzi Luke do Yody, a Yoda na to: „to może ja czaju zaparzę”,
– Bożenka Lubicz okazuje się być wnuczką imperatora

No Comments

Comments are closed.