#100filmowchada 20/100…

28 lutego 2021

#100filmowchada

20/100 „Anastasia Brokelyn – Dirty dick sucking”

Polityka i pornografia, czy te tematy można ze sobą połączyć? Zapaleni gracze z pewnoscią pamiętają słowa Geralta z pierwszego Wiedźmina: „ Rzeczywiście, polityka i seks sprowadzają się do jednego. Do pieprzenia.” Omawiany dzisiaj film podchodzi do tematu znacznie głębiej…

Pierwszy element na który warto zwrócić uwagę to rola głównego bohatera, „pana domu”. Wybranie aktora, który wygląda niemal identycznie jak obecny Premier Rzeczypospolitej Polskiej to raczej nie jest przypadek. Nic więc dziwnego, że dla obywateli Polski film będzie stanowił dosyć oryginalną metaforę trwających od 2015 rządów jednej partii. Ale bez obaw. Sobowtór Premiera to jedyne tak wyraźne podobieństwo. Cała reszta filmu jest ponadczasowa i ma charakter uniwersalny.

Film otwiera rozmowa Johna Price’a jako przyszłego rządu ze sprzątaczką, która stanowi zależnie od interpretacji obraz społeczeństwa lub elektoratu danej partii. W zamian za posprzątanie domu rozumiane jako podporządkowanie się partii, Anastasia ma dostać wynagrodzenie, czyli spełnienie wszystkich obietnic wyborczych. Zwrócę tutaj uwagę na fakt, że w filmie do otrzymania wspomnianej nagrody nigdy nie dochodzi.

Już w 3 minucie filmu, sprzątaczka (w tej roli znakomita Anastasia Brokelyn) podejmuje lekkomyślną decyzję rozpoczęcia na mężczyźnie seksu oralnego. Czynność seksualna, którą można zinterpretować jako procedura głosowania na obiecująca partię trwa prawie 10 minut i rozpoczyna lawinę następujących po sobie zdarzeń. Chwilowo wydaje się, że to pragnienia społeczeństwa zostaną zaspokojone. Sytuacja niestety nie trwa długo, bo już wkrótce swoje potrzeby zaspokaja rząd – teraz jest to już brutalny face fucking, na który druga strona nieświadomie wyraziła zgodę.

Dalej do czynienia mamy z najbardziej kontrowersyjnym momentem filmu. Pomimo zapewnienia Anastaci średnio przyjemnych wrażeń, ta zaczyna lizać odbyt mężczyzny. Naprawdę chciałbym powstrzymać się tutaj od porównania tego do występującej zawsze na świecie relacji rząd – elektorat, ale skojarzenia nasuwają się raczej same.

Końcowka filmu ma charakter czysto symboliczny. Kończące się panowanie Johna Price’a to ostateczne i najmocniejsze splugawienie honoru skromnej sprzątaczki. Wszystko to w akompaniamencie śmiesznie brzmiących wysokich krzyków mężczyzny.

„Dirty dick sucking” trudno jednoznacznie ocenić. To film ubogi w poruszające, czy nawet zwracające uwagę elementy. To film, który ma być jedynie tłem dla dyskusji do jakiej skłaniają nas twórcy. Do dyskusji na temat solidarności społeczeństwa, nierealnych obietnic, z którymi mamy do czynienia podczas każdych wyborów, czy wielu innych spraw dotyczących polityki. Na zakończenie chciałbym zwrócić uwagę na sceny seksu mające zaspokoić potrzeby obu stron, a których w filmie zabrakło. Myślę że nie bez powodu…

#recenzja #film #heheszki #ladnapani

No Comments

Comments are closed.